Kup w przeciągu:

12

[01.01,02.01,06.01,08.01,09.01,15.01,16.01,22.01,23.01,29.01,30.01]

a wyślemy Twoje zamówienie jeszcze dziś. 

Dziś nie wysyłamy. 

Twoje zamówienie zostanie wysłane jutro. 

Eric Clapton The Lady In The Balcony: Lockdown Sessions
Eric Clapton The Lady In The Balcony: Lockdown Sessions

Nowy album Erica Claptona powstał dość nieoczekiwanie. Pandemia zmusiła go do odwołania wielu koncertów i pozbawiła go oddechu, zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Clapton wielokrotnie powtarzał, że granie na żywo to jego powietrze. Bez tego usycha. Niestety nie był to koniec jego problemów. W lutym przyjął pierwszą dawkę szczepionki i poczuł silne skutki uboczne. Clapton od wielu lat boi się igieł i nawet w latach uzależnienia od heroiny zawsze uciekał przed strzykawką. Mimo to zdecydował się przyjąć także drugą dawkę, po której niemal całkowicie stracił czucie w dłoniach i obawiał się czy jeszcze kiedykolwiek będzie mógł zagrać na żywo. Na szczęście wszystkie niekorzystne objawy ustąpiły i mógł znów złapać za wiosło. W międzyczasie udzielił kilku niefortunnych wywiadów, w których ostro skrytykował kolejne lockdowny, zamykanie miejsc publicznych, odwoływanie imprez i koncertów. Nagrał również, wraz z Van Morrisonem, utwór w którym prowokacyjnie pyta słuchaczy czy chcą być ludźmi wolnymi, czy też chodzić w łańcuchach do śmierci. Wszystko to odbiło się szerokim echem w kręgach muzycznych i prasie, która rozdmuchała sprawę i szybko przypięto mu kilka łatek. Trumpisty, antyszczepionkowca, antysystemowca.

Za namową rodziny i przyjaciół wycofał się więc z życia publicznego by wrócić do grania i aranżacji. I całe szczęście. Bo owocem tej pracy jest bardzo wyrafinowany album, nagrany akustycznie i zrealizowany w kameralnej, domowej atmosferze. Clapton nagrał go w starym sprawdzonym składzie, z którym zna się jak łyse konie. Tę harmonię słychać w każdym utworze, bo zespół brzmi po prostu świetnie. Eric również pokazuje że jest w doskonałej formie, zarówno wokalnie, jak i gitarowo. Dostajemy zatem porcję świetnych bluesowych standardów, nowe aranżacje hitów Slowhanda, jak i odświeżone wersje rzadziej wykonywanych na koncertach numerów. Bell Bottom Blues zaskakuje łagodną melodyjnością i subtelnym rytmem. After Midnight szarpie jak zwykle, tym razem świetnym basem i partiami klawiszowymi. Wydawać by się mogło, że Black Magic Woman zostało już ograne na wszystkie możliwe sposoby. Clapton znów znajduje jednak sposób na własną interpretację. Słuchając Layla’i można wychwycić lekko jazzowe inspiracje i aż chciałoby się zapytać, dlaczego dopiero teraz? Warto zaznaczyć, że każdy z utworów na tym albumie został odświeżony, odmłodzony. Wyraźnie słychać to chociaż w Tears in Heaven, w którym pojawiają się nowe akcenty, sugerujące zmieniający się na przestrzeni lat emocjonalny stosunek Claptona do tego utworu. Takich smaczków znajdziemy w tym wydaniu bez liku. Album nie jest po prostu przedrukiem czy kompilacją. Clapton po raz kolejny udowadnia, że nie tylko wciąż ma to „coś”, ale jest „tego” całkiem sporo. Co więcej ta świeżość wydaje się właśnie efektem muzycznego buntu Slowhanda. I szczerze mówiąc, jeśli tak ma wyglądać bunt Claptona wobec covidowej rzeczywistości to ja poproszę o więcej.

Autor: Szymon Paweł Dziczek

 

 

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl